Uważaj na czarnego łabędzia, czyli o zaletach serwera w chmurze

Dla każdego nowoczesnego przedsiębiorstwa czy organizacji serwer jest kluczowym elementem infrastruktury informatycznej – to na nim zwykle przechowywane są wszystkie kluczowe informacjami, to on zapewnia komunikację pomiędzy różnymi elementami systemu IT, to on wreszcie odpowiada za sprawne przetwarzanie danych. Dlatego tak ważne jest wybranie takiego serwera, który nie tylko będzie skutecznie realizował wszystkie powyższe zadania. Jak to zrobić?
I jak uniknąć spotkania z… czarnym łabędziem? Radzimy w poniższym tekście…

Na początek wyjaśnienie: ów przywołany powyżej tajemniczy „czarny łabędź” to koncept, stworzony przez Nassima Taleba – amerykańskiego finansistę i filozofa – i opisany w książce „Czarny Łabędź.
O skutkach nieprzewidywalnych zdarzeń”. Opisuje on wydarzenie o znacznym wpływie dla gospodarki (czy w naszym przypadku: przedsiębiorstwa), które charakteryzuje się trzema podstawowymi cechami

  • jest nietypowe i nieprzewidywalne,
  • ma ogromny – nawet katastrofalny – wpływ na rzeczywistość,

  • post factum wydaje nam się jednak, że było ono łatwe do przewidzenia (aczkolwiek jest to przeświadczenie błędne).

Ten nieco ogólny opis model wydaje się doskonale oddawać zasady funkcjonowania dzisiejszych firm – w takiej organizacji również właściwie co dzień może zdarzyć się coś, co jest bardzo trudne do przewidzenia… a co jednocześnie może mieć ogromny, negatywny wpływ na jej działanie. Dlatego należy robić wszystko co w naszej mocy, by liczbę takich potencjalnych wydarzeń z wyprzedzeniem eliminować. Na przykład poprzez takie dobranie elementów systemu IT, który uczyni go tak niezawodnym i stabilnym, jak to tylko możliwe.

Serwer – klucz do sprawnej pracy

W szczególności dotyczy to właśnie wyboru serwera, który w większości przypadków jest centralnym elementem każdego ekosystemu informatycznego. W przypadku np. firmy zajmującej się sprzedażą, to właśnie na serwerze będzie działał system ERP oraz system obsługujący transakcje – za jego pośrednictwem synchronizowane będą dane o stanach magazynowych, zamówieniach, stanach realizacji transakcji itp.

Oczywiście, dla firmy każda awaria jest problematyczna – ale czym innym jest problem z działaniem komputera czy smartfona jednego z handlowców (który to problem „wyłącza” nam jedną osobę), a czymś zupełnie innym awaryjne wyłączenie centralnego serwera, sprawiający, że cała firma stoi, zamówienia nie są realizowane i przyjmowane, zaś straty możemy liczyć w tysiącach/milionach złotych (w zależności od skali działań firmy). To serwer jest w takiej sytuacji klasycznym „single point of failure” – elementem, którego awaria skutecznie paraliżuje pracę całego systemu.

Na miejscu czy w chmurze?

Taki problem dotyczy przede wszystkim tych organizacji, które decydują się na tradycyjne korzystanie z infrastruktury IT i serwera jako jej kluczowego elementu – tzn. kupienie dedykowanego urządzenia, samodzielne (lub z pomocą wyspecjalizowanego wsparcia) skonfigurowanie go, wdrożenie i administrowanie. Owszem, ten model (czyli klasyczny wariant inwestycyjny) ma pewne zalety – choćby takie, że ponosimy tylko jednorazowy wydatek, sprzęt jest „nasz”, mamy nad nim pełną kontrolę, łatwo możemy go modernizować. Jednak na dłuższą metę zwykle okazuje się dość kłopotliwy, awaryjny i… wcale nie taki tani, jakby się mogło pierwotnie wydawać.

Komplikacje pojawiają się gdy dojdzie do problemów technicznych – będą one szczególnie dotkliwe w przypadku małej czy średniej firmy, która nie specjalizuje się w rozwiązaniach IT (jest ich użytkownikiem, nie dostawcą) i nie ma dedykowanego pracownika czy działu odpowiedzialnego za wsparcie informatyczne. Awaria serwera (ale nie tylko – np. również łącza internetowego) de facto natychmiast wstrzymuje jej pracę. Aby problem rozwiązać, niezbędne jest (błyskawiczne – choć często nie jest to możliwe!) wezwanie specjalisty IT, który zidentyfikuje i usunie awarię, a następnie sprawi, że nie będzie ona występowała w przyszłości. A to wiąże się ze znaczącymi kosztami (opłata za usługi fachowca) oraz stratami – zarówno finansowymi (poniesionymi w wyniku przestoju), jak i wizerunkowymi (istnieje bowiem ryzyko, że nasi kontrahenci uznają, że wygodniej będzie korzystać z usług/produktów kogoś, u kogo przestoje nie występują).

Chmurowa opcja

Jeszcze kilka lat temu alternatywy dla opisanego powyżej modelu właściwie nie było – użytkownik, który chciał korzystać z serwera, musiał go po prostu kupić, samodzielnie nim administrować… i mieć nadzieję, że problemy go ominą. Dziś na szczęście sytuacja wygląda nieco inaczej – za sprawą szybkiego rozwoju nowoczesnych usług informatycznych dostarczanych zdalnie, z chmury.

Obecnie najrozsądniejszym rozwiązaniem wydaje się skorzystanie właśnie z tej opcji – serwera „chmurowego”, zlokalizowanego nie w firmie, lecz u dostawcy usługi i zarządzanego (w warstwie administracji sprzętem) właśnie przez niego. Takie rozwiązanie ma szereg przewag nad modelem tradycyjnym – podstawową i najszybciej zauważalną jest fakt, iż nie musimy wykładać tu znacznych kwot na zakup urządzenia, oprogramowania oraz instalacji i wdrożenia. Tu po prostu definiujemy parametry idealnego dla nas zestawu sprzętu i oprogramowania, a następnie zaczynamy z niego korzystać, opłatę wnosząc w postaci łatwego do zaplanowania i zabudżetowania abonamentu.

Z tego wynika zresztą dodatkowa korzyść – owa comiesięczna najczęściej faktura jest bowiem wszystkim, co użytkownik płaci za sprawne działanie wykupionego serwera. Kwestie awarii, modernizacji sprzętu, aktualizacji itp. zupełnie go nie interesują, wszystkim tym zajmuje się – w ramach opłaty abonamentowej – właśnie dostawca.

Niezawodność i skalowalność

W kontekście ryzyka nadejścia „czarnego łabędzia” kluczowa jest też kwestia niezawodności. W klasycznym model inwestycyjnym serwer znajduje się w firmie – gdy ulegnie awarii musimy go sprawnie reanimować lub wymienić (co jednak błyskawicznie na pewno nie nastąpi – odtworzenie danej konfiguracji jest skomplikowanym procesem). W modelu chmurowym korzystamy nie tyle z konkretnego fizycznego serwera, co z przypisanych mu zasobów – jeśli więc zdarzy się, że urządzenie u dostawcy, na którym działa serwer wirtualny, ulegnie awarii, to serwer klienta natychmiast przenoszony na inny sprawny i gotowy do pracy serwer. Cała operacja dzieje się „w tle” i użytkownik tego nie odczuje. Co więcej, po stronie dostawcy zawsze czuwa zespół specjalistów IT, przygotowanych do natychmiastowego identyfikowania ewentualnych problemów i natychmiastowego ich rozwiązywania.

Dodajmy, że centrum serwerowe dostawcy usług chmurowych jest również znacznie bardziej odporne na jakiekolwiek awarie związane z dostępem do Internetu (w przeciwieństwie do klasycznej firmy, która wykupione ma zwykle jedno łącze, dostawcy korzystają z co najmniej kilku niezależnych łączy operatorskich). Serwer chmurowy jest też niezwykle łatwy w rozbudowie – w klasycznym modelu inwestycyjnym „doposażenie” go w więcej pamięci, szybszy procesor czy więcej zasobów dyskowych wiążę się z przestojami i koniecznością korzystania z usług specjalisty. W modelu chmurowym to kwestia… zamówienia zamiany parametrów serwera. W krótkim czasie serwer zostaje rozbudowany o dodatkową moc obliczeniową lub przestrzeń dyskową. Co więcej, użytkownicy takich usług mogą również skorzystać z funkcji płynnego dopasowywania wydajności serwera do aktualnego zapotrzebowania – co pozwala im płacić tylko za tyle zasobów, ile w danej chwili potrzebują. Brzmi jak rozwiązanie idealne, prawda?